Dzieci lubią zimę. Można ulepić bałwana. Można zbudować twierdzę ze śniegu i obrzucać się śnieżkami. Dzieci uwielbiają obrzucać się śnieżkami. Dotąd myślałam, że nie tylko dzieci, ale kiedy mokra, zimna breja wylądowała mi za kołnierzem kurtki, stwierdzam stanowczo, że z niektórych zabaw jednak się wyrasta.Fajnie jest też zimą iść z dzieckiem na lodowisko. Fajnie, pod warunkiem, że posiada się dziecko zwyczajne, takie, które woła „mamo boję się!”, „mamo, trzymaj mnie!”. A nie takie, które po pierwszych 10 minutach zaczyna gnać przed siebie w dzikim pędzie, z szatańskim chichotem, nie zważając na próbującą mu dotrzymać kroku matkę, która ma łyżwy na nogach pierwszy raz od kilku lat, a która to miała pomóc swojemu dziecięciu stawiać pierwsze kroki na lodzie. Dziecię ma niestety własny plan na naukę. Czytaj dalej Zima
Wydawałoby się, że w epoce lotów kosmicznych, przeszczepów, laserów, komputerów, zamrażalek czy in vitro, nikt już w gusła i przesądy wierzyć nie powinien. A jednak. Podobno każde ważne dla nas wydarzenie poprzedzone jest znakiem, przesądem.
Pogoniłam Wszechmogącego z Potfforami do dziadków. W końcu muszę napisać felieton. A to zadanie nad wyraz poważne i nie można go lekceważyć. Zawsze powtarzam, że do swoich obowiązków należy podchodzić z należytym szacunkiem i odpowiedzialnie. W związku z tym siedzę sobie wygodnie na kanapie, z laptopem na kolanach i uwaga! popijam gorącą, pyszną, zieloną herbatę w mojej ulubionej wielkiej filiżance, która stoi sobie na oparciu owej kanapy. Niby takie trywialne. Prawda? Ale mnie to cieszy. Bo to stan rzeczy i umysłu, który przy dzieciach nie ma szans zaistnieć. Cena za luksus w sumie nie taka wielka. Jakieś 2-3 godziny prasowania. Chyba warto?
Wokół tematyki zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro – dosł. „na szkle”) narosło wiele nieprawdziwych mitów. Przeciwnicy tej metody wspomaganego rozrodu grzmią o uśmiercanych w trakcie procedury zarodkach, o eliminowaniu „słabszych” komórek, wreszcie o manipulowaniu ludzkim życiem i niebezpiecznej zabawie w Pana Boga. Ile w tym prawdy, a ile zwyczajnej ignorancji? Odpowiedzieć na te pytania w sposób obiektywny nie potrafię, ale spróbuję choć trochę dotknąć istoty sprawy, opierając się na moich osobistych doświadczeniach związanych z dwukrotnym poddaniem się procedurze in vitro.
Czyli co rodzic powinien o tej formie terapii wiedzieć.
Jak każda dieta, również i dieta kopenhaska, ma szerokie grono zarówno zwolenników jak i przeciwników. Ani ona łatwa, ani przyjemna. Czy skuteczna, to zależy od przestrzegania wszystkich jej reguł. Dla jednych to rewelacyjny sposób na zrzucenie zbędnych kilogramów, dla drugich wyniszczenie organizmu i murowany efekt jo–jo. Diety kopenhaskiej zdecydowanie nie mogą stosować kobiety w ciąży, karmiące piersią ani osoby z problemami zdrowotnymi. Przeciwwskazana jest również dla osób ze skłonnościami do nadciśnienia, z problemami z żołądkiem, intensywnie trenujących i pracujących fizycznie.
Niedługo po narodzinach dziecko może nie wyglądać jak słodkie, kolorowe bobasy z gazet i reklam. Zupełnie naturalne są opuchnięte oczka, zniekształcona główka, pomarszczona, sina skóra. Wszystko to zaniknie najpóźniej pod koniec I-go miesiąca.
Często kobieta zauważa pierwsze objawy ciąży, gdy tylko zaczyna o niej myśleć, kiedy pragnie dziecka lub przeciwnie, kiedy boi się, że mogła w ciążę zajść. Najczęściej jednak takie symptomy są fałszywym alarmem. Prawdziwe i pewne objawy ciąży można zaobserwować dopiero po kilku tygodniach, a te zauważone w pierwszych dniach od domniemanego zapłodnienia są tylko niepotrzebnym podsycaniem emocji. 